Nowy chiński standard dotyczący stanu akumulatorów pojazdów elektrycznych: dlaczego jest to ważne dla australijskich nabywców

7

Chiny zaostrzyły zasady zgłaszania przez producentów pojazdów elektrycznych zużycia baterii. To nie jest prawo, ale obowiązkowy standard branżowy, mający na celu wyeliminowanie dwuznaczności między obietnicami marketingowymi a rzeczywistością.

Kupując dziś samochód elektryczny, stawiasz na skład chemiczny, który z czasem ulegnie degradacji. Ale w jakim stopniu? W przeszłości odpowiedź często brzmiała: „To zależy od tego, kogo spytasz”. Nowe wytyczne, opracowane wspólnie przez Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych oraz Chińską Administrację Normalizacyjną, mają na celu wyeliminowanie konieczności domysłów.

Co to jest certyfikowany poziom energii?

Sercem tej zmiany jest nowy wskaźnik: Score of Energy Certified (SOCE).

Różni się od stanu naładowania (SOC), który wskazuje jedynie, jak pełny jest „zbiornik”. SOCE mierzy rzeczywisty stan baterii w czasie. Można to nazwać wskaźnikiem trwałości.

Zasada jest sztywna: wyświetlana wartość SOCE musi różnić się od rzeczywistej pojemności akumulatora nie więcej niż 5%. To nie jest zalecenie, ale wymóg. Jeśli system pokazuje 90% stanu baterii, powinien wynosić dokładnie 90%.

Obowiązuje również zasada dotycząca energii zużywanej przez samochód podczas postoju. Klimatyzacja, multimedia, praca układów elektronicznych w trybie czuwania – to wszystko jest brane pod uwagę. Producenci muszą przeliczyć to zużycie energii pomocniczej na liczbę „wirtualnego przebiegu”. Odczyt musi być dokładny z błędem nie większym niż 3%.

Po co? Ponieważ rozładowywanie akumulatora na postoju zmniejsza zasięg. Kupujący zasługują na to, aby zobaczyć ten wydatek, a nie ukrywać go za niejasnym wskaźnikiem.

Docelowy poziom retencji: 82% pojemności

Przejdźmy do konkretów. Jak długo wytrzymuje bateria? Nowa norma wyznacza rygorystyczną dolną granicę trwałości.

Akumulator wysokonapięciowy samochodu osobowego musi zachować co najmniej 82% swojej pierwotnej pojemności po:

  • 100 000 kilometrów, LUB
  • Pięć lat działalności

Cokolwiek nastąpi pierwsze.

Ma to ogromne konsekwencje dla rynku samochodów używanych. W dzisiejszych czasach nabywca używanego samochodu elektrycznego działa na zasadzie wiary. Ufa poprzedniemu właścicielowi. Ma nadzieję, że gwarancja pokryje koszty. Według nowej normy pojawia się parametr do sprawdzenia. Oświadczenia o stanie baterii będą powiązane z tymi jasnymi wzorcami. Jeśli samochód przekroczy 100 tys. km, a system pokaże 75% stanu akumulatora, coś jest nie tak. Kropka.

Czy dotyczy to kupujących samochody elektryczne w Australii?

Można by pomyśleć, że dotyczy to tylko Chin. Nie bardzo. Łańcuchy dostaw pojazdów elektrycznych mają charakter globalny, a chińska technologia akumulatorów jest wszędzie.

Spójrz na liczby. W czerwcu 2026 r. pojazdy wyprodukowane w Chinach stanowiły 39,6% sprzedaży nowych samochodów w Australii. To wzrost z 23,5% rok wcześniej. Tesla Model Y stała się bestsellerem w maju i czerwcu. Model Y jest montowany w fabrykach BYD w Chinach.

Kiedy więc kupujesz samochód BYD, Teslę, a nawet Toyotę, który wykorzystuje chińskie ogniwa, akumulator jest zgodny z krajem pochodzenia. Jeśli kraj pochodzenia jest objęty rygorystycznymi standardami ujawniania informacji o stanie baterii, integralność danych jest przekazywana wraz z baterią.

Jest to ważne, ponieważ w Australii obowiązują przepisy dotyczące bezpieczeństwa akumulatorów, ale nie ma konkretnych zasad ujawniania informacji o stanie akumulatorów w pojazdach elektrycznych i hybrydowych. Mamy przepisy zapobiegające pożarom akumulatorów. Nie mamy jednak zasad gwarantujących, że kupujący będą wiedzieć, ile zasięgu faktycznie stracili z biegiem czasu.

Szybkość ładowania a żywotność baterii

Główną troską nowych nabywców pojazdów elektrycznych jest szybkie ładowanie. Czy użycie mocy 150kW nie powoduje szybszej degradacji akumulatora?

Norma ma także na celu uspokoić kupujących w tej kwestii. Zmusza to producentów do udowodnienia, że ​​stosowana przez nich technologia ultraszybkiego ładowania nie powoduje sztucznej degradacji akumulatora wykraczającej poza normalne krzywe starzenia.

Weźmy markę Denza firmy BYD. W tym roku wprowadzają technologię Flash Charger w Australii. Denza Z9 GT jest wyposażona w nowy akumulator „Blade 2”. Przyjmuje ładowanie prądem stałym o mocy do 1500 kW. To niesamowita moc.

Denza twierdzi, że może zwiększyć zasięg o 800 kilometrów w dziewięć minut. Ale roszczenia są tanie. Nowy standard SOCE wymaga, aby degradacja wynikająca z tak szybkich sesji była rzeczywista, a nie teoretyczna. Jeśli stan baterii spadnie nieproporcjonalnie po sesjach szybkiego ładowania, dane to pokażą.

BYD planuje zainstalować tę infrastrukturę o dużej przepustowości u dealerów w Australii. Wkrótce pojawi się więcej modeli BYD. Standard zapewnia, że ​​podłączając się na pięć minut, nie kupujesz po cichu zużycia baterii.

Efekt globalny

Dotyczy to nie tylko Chin. To jest stworzenie światowego precedensu.

Kwestie pożarów akumulatorów są rozwiązywane osobno. Obowiązkowa norma bezpieczeństwa „bez ognia i wybuchu” jest już w fazie opracowywania i zacznie obowiązywać 1 lipca 2027 r. Jednak utrzymanie wydajności jest kwestią kosztów. To kwestia zaufania.

Stawiając jasne oczekiwania, Chiny podnoszą poprzeczkę. Kupujący w Australii zaczną domagać się takiej samej przejrzystości. Jeśli sprzedawca używanych pojazdów elektrycznych nie może przedstawić raportu o stanie zdrowia zgodnego z SOCE, dlaczego miałbyś ufać cenie?

Norma upraszcza także proces zgłaszania roszczeń gwarancyjnych. Stanowi punkt odniesienia dla tego, co w rzeczywistości oznacza „oczekiwany stan akumulatora” przy przebiegu 50 000 km w porównaniu do 100 000 km. Koniec z kłótniami o nieokreślone zużycie.

Podsumowanie

Niniejsza norma nie jest rozporządzeniem. Jest to działanie ogólnobranżowe. Jednak na rynku zdominowanym przez garstkę graczy posiadających chińskie łańcuchy dostaw środki stosowane przez branżę często stają się de facto przepisami.

Jesteśmy świadkami zmiany. Punkt ciężkości przesuwa się z prostego pytania „czy to działa?” na pytanie „jak dobrze się starzeje?” Jest to ostrzeżenie dla rynku australijskiego, gdzie dominującym wzrostem sprzedaży są importowane pojazdy elektryczne. Importujemy nie tylko samochody, ale także nowe oczekiwania.

Tesla Model Y jest już najlepiej sprzedającym się samochodem w Australii. Wykorzystuje baterie wyprodukowane w Chinach. W miarę jak inne marki pójdą ich śladem, wzrośnie zapotrzebowanie na dokładne, certyfikowane dane dotyczące stanu baterii. Samo auto do dalekich podróży nam nie wystarczy. Chcemy samochodu, który udowodni, że jutro zajedzie daleko.

Czy australijskie organy regulacyjne pójdą ich śladem, wprowadzając własne obowiązkowe zasady dotyczące ujawniania informacji o stanie zdrowia? Wydaje się to nieuniknione. Dane już tam są. Pytanie brzmi, czy pozwolimy, aby branża nadal je ukrywała?

Era „czarnych skrzynek” dobiega końca. Liczby będą mówić głośno.