Rząd brytyjski miał nadzieję, że zasady zeroemisyjne zmuszą producentów samochodów do przejścia na napęd elektryczny.
Nie spodziewali się jednak, że chińskie marki uznają to za początek z wyraźną przewagą.
Podczas gdy tradycyjni producenci samochodów w Europie i Azji mają trudności z dotrzymaniem limitów sprzedaży, nowi gracze, tacy jak BYD, Jaecoo i Chery, zdecydowanie je omijają. Niekoniecznie oznacza to, że ich samochody są lepsze, ale zasady przypadkowo dały im przewagę.
„To jest cecha konstrukcyjna… Moim zdaniem to był błąd” – Ben Nelms, New AutoMotive
Fałszywa gra
Jaki jest problem?
Brytyjski nakaz zerowej emisji wymaga od producentów zapewnienia, że jedna trzecia ich sprzedaży pochodzi z pojazdów w pełni elektrycznych. Ci, którzy nie dostosują się do tego standardu, płacą karę w wysokości 12 000 funtów za każdą jednostkę samochodu przyjaznego dla środowiska, której im brakuje.
Brzmi prosto? W rzeczywistości tak nie jest.
Starzy giganci, jak Grupa Volkswagen i Stellantis, mogą wykorzystać zgromadzone „kredyty” (punkty ekologiczne) za okresy, w których ich silniki były czystsze niż przeciętnie do 2021 roku. To jest ich ubezpieczenie. Najprawdopodobniej w systemie jest luka.
Nowi chińscy gracze nie mają takiej historii. Czy istnieje?
Zgodnie z obowiązującymi przepisami nowi uczestnicy obliczają swoje cele w oparciu o średnią branżową za rok poprzedzający wejście na rynek. Ta średnia była już stosunkowo czysta. Jaki jest zatem ich osobisty próg? Krótki. Shokoniy.
Ben Nelms, dyrektor generalny firmy badawczej New AutoMotive, nazywa to „przewrotną przewagą”.
Twierdzi, że gdyby zasady zostały zmienione tak, aby odpowiadały temu, co firmy faktycznie sprzedają (obecnie głównie silniki spalinowe), marki takie jak Chery z dnia na dzień popadłyby w długi.
„Pojazdy elektryczne nie stanowią znaczącej części ich sprzedaży” – zauważa. „Obecne wymagania są zbyt łagodne”.
Zastanów się nad tym.
Czy firma samochodowa może sprzedawać głównie samochody benzynowe i nadal przestrzegać przepisów? To wydaje się… błędne.
Udręka zawodników wagi ciężkiej
Volkswagen i Stellantis (Vauxhall, Peugeot, Citroën) znajdują się obecnie w czerwonej strefie.
Stellantis jest zadłużony na około 9400 kredytów.
VW jest bliższy progu rentowności, wykorzystując nadwyżkę kredytów z zeszłego roku, którą obecnie wykorzystuje. To mądre posunięcie, ale nie będzie trwało wiecznie.
Pomimo dotacji rządowej w wysokości 3750 funtów i dużych rabatów dla dealerów, giganci ci sprzedali jedynie 23–30% swojej oferty samochodów elektrycznych.
Mandat wymaga więcej.
Renault jest wyjątkiem i łapie falę modnym Renault 5. Konsekwentnie przekraczają swoje wymagania, dysponując na koniec roku ponad 2000 dostępnych kredytów.
Tymczasem reszta świata uznanych producentów samochodów obserwuje to wszystko w panice.
Kto naprawdę wygrywa?
Chińskie marki stanowią 15% całkowitej sprzedaży w Wielkiej Brytanii.
Piętnaście procent. Od zera, zaledwie kilka lat temu.
Jaecoo 7 to obecnie trzeci najlepiej sprzedający się samochód w Wielkiej Brytanii.
BYD Seal wdziera się do pierwszej dziesiątki najlepszych pojazdów elektrycznych.
Geely, SAIC (właściciel MG ) i XPeng spełniają wymagania. Z łatwością spełniają wymagania ZEV.
Czy to jest sprawiedliwe? Najprawdopodobniej nie. Ale przepisy na to pozwalają.
Mike Hawes z SMMT (Stowarzyszenie Producentów i Handlowców Motoryzacyjnych) wzywa do reform. Twierdzi, że obecne cele tłumią inwestycje. Chce dostosowania zasad, aby firmy mogły konkurować na równych warunkach i zapewnić funkcjonowanie brytyjskich fabryk.
Tanya Sinclair z Electric Vehicles UK nie zgadza się z tym. Mówi, że rząd powinien podążać za konsumentem, a nie chronić leniwych producentów.
Czyj punkt widzenia zwycięży? Czas pokaże.
Nadchodzi poprawka
Rząd zapowiedział konsultacje w czerwcu tego roku. Wiedzą, że zasady nie nadążają za popytem.
W zeszłym miesiącu 30% nowych samochodów było elektrycznych.
Na początku tego roku było to niecałe 25%.
Następuje postęp, ale ramy regulacyjne potykają się o własną nielogiczność.
Udział samochodów benzynowych i wysokoprężnych spada, ustępując miejsca pojazdom hybrydowym i elektrycznym, ale matematyka nadal jest niejasna.
Komu ufasz, że naprawi sytuację? regulatory? Obecni liderzy rynku?
Albo po prostu pozwolimy chińskim markom dalej grać w tę grę, nie interesują nas pożyczki.
„Rząd musi po prostu zsynchronizować się z kierunkiem, w jakim zmierzają brytyjscy kierowcy, a nie brakiem ambicji niektórych producentów samochodów” – Tanya Sinclair
Konsultacje rozpoczną się wkrótce.
Zegar tyka wbrew starym zasadom.























