Ostatni samochód „rasowy”: pożegnalny akord Ferrari HC25

19

Ferrari wniosło coś nowego na Circuit of the Americas.

To nie jest kolejny roadster przeznaczony dla ogółu społeczeństwa.

To jest HC25.

Pojedynczy egzemplarz. Ekskluzywny. Bezkompromisowy. Zbudowany przez Special Programs, wykorzystuje podwozie F8 Spider, ale jego nadwozie krzyczy ostateczności. Dlaczego ostateczność?

Bo to już ostatni produkcyjny (w ramach programów specjalnych) roadster z niehybrydowym, podwójnie turbodoładowanym silnikiem V8 od Ferrari.

Koniec epoki owinięty w węgiel.

Dziedzictwo z ostrą krawędzią

Stworzony przez Flavio Manzoniego i Centrum Projektowe Ferrari, samochód odrzuca płynne krzywizny F8. Zamiast tego skłania się ku geometrii. Oszust. Odkurzacz. Bardziej kanciasty.

Estetyka to zderzenie. Przeszłość i przyszłość zderzają się ze sobą. Nos nawiązuje do dziedzictwa. Tył szepcze o F80 i nadchodzącym 12Cilindri. Pas błyszczącego czarnego koloru dzieli ciało na pół, biegnąc wzdłuż jego powierzchni. To nie tylko farba. Ukryto w nim wloty powietrza chłodzącego. Ukrywa emisję ciepła. Funkcjonalność ubrana w styl.

Nawet w warunkach statycznych linie przyciągają wzrok do przodu. Od tylnego skrzydła do nosa. Agresja zakodowana w metalu.

Światło pionowe. Dusza w matowej szarości.

Ferrari złamało tutaj własne zasady dotyczące oświetlenia.

Po raz pierwszy w historii diodowe światła do jazdy dziennej zostały umieszczone pionowo. Na skrzydłach imitują kształt bumerangu. To jest teraz ich wizytówka. Unikalne dla HC25.

Wewnątrz pozostaje filozofia. Matowe powierzchnie spotykają się z błyszczącymi akcentami. Nadwozie „Moonlight Grey” przenika kabinę. A potem – żółty.

Linia. Szczegóły wykończenia.

Prosta linia prowadząca do kultowych zacisków i logo Ferrari.

Wnętrze sprawia wrażenie takiego samego jak na zewnątrz. Połączony. Skupiony. Nie ma tu mowy o przypadkowych decyzjach.

Koła? Zwyczaj. Pięć promieni. Z diamentowymi krawędziami i ciemną głębią. Wyglądają na większe, niż są w rzeczywistości. Ferrari zmniejszyło wizualny ślad szkła i obniżyło widoczną linię nadwozia. Wyrafinowanie jako złudzenie optyczne.

Silnik, który niczego nie zmienia. To wszystko.

Pod maską nic się nie zmienia.

Jest też centralnie zamontowany silnik V8 z podwójnym turbodoładowaniem. To samo podwozie z F8.

Brak przyrostu mocy. Nie ma nowych liczb do cytowania.

Czy to ma znaczenie?

Nie.

Tożsamość mechaniczna jest statyczna. Kulturowe zmiany tożsamości. HC25 stawia twarde stanowisko. Czyste spalanie. Bez pomocy baterii. Tylko benzyna. Ogień. Prędkość.

To jest punkt przejściowy. Za nami: czterdzieści lat samochodów wolnossących i turbodoładowanych V8 z otwartym dachem bez elektryfikacji. Wkrótce: hybrydy wszystkiego.

Special Programs tworzy takie maszyny w ciągu około dwóch lat. Klient siada do stołu z projektantami. Inżynierowie. Przekręcają każdą linię. Każdy ścieg.

To jest drogie.

To jest powolne.

To całkowicie osobiste.

Jeden samochód. Jeden właściciel. Jedna wersja.

Będą go kochać. Oczywiście, że tak. To jest ich prywatny samochód. Zamrożony moment w historii Ferrari.

Co dalej?

Cóż…

V8 nie przestanie się kręcić. Po prostu się zmieni.

Być może teraz hałas jest trochę inny. A może jest dokładnie tak samo, dopóki nie zauważysz, czego brakuje.

Ten sam elektroniczny szum? On przyjdzie.

Do tego czasu?

Mamy tylko HC25.