Imię i dudnienie
Bodo nie jest rekwizytem. Żadnej grafiki komputerowej, żadnych układów. Ten samochód naprawdę jeździ. Opiera się na Aston Martinie Vanquish i jest sprzedawany jako „Hyper-GT”, ponieważ najwyraźniej zwykłe coupe GT nie wystarczą już do wyrażania agresji. Nazwa nawiązuje do założyciela firmy, Bodo Buschmanna, a ten samochód wydaje się być ostatnim oświadczeniem marki. I jest drogi. Bardzo. Cena zaczyna się od miliona dolarów. Będziesz nim jeździł nawet do czasu spłaty kredytu.
Ale kto liczy?
Węgiel i gotówka
Podwozie numer jeden-zero jest całkowicie czarne. Głęboka czerń. Wygląda, jakby zaparkował przed legowiskiem superzłoczyńcy. Technicznie rzecz biorąc, można go zamówić w kolorze białym, ale dlaczego, skoro dostępny jest matowy węgiel? Całe nadwozie to czarna skóra z włókna węglowego na aluminiowej ramie. Nawet skrzynki powietrzne są wykończone włóknem węglowym. A na pokrywach zaworów są złote drobinki. Tak, dokładnie złoto. Nie ze względu na funkcjonalność. Wystarczy powiedzieć: „Mogę sobie na to pozwolić”. Taka ekstrawagancja jest całkiem odpowiednia dla tej klasy samochodów.
Sytuacja silnika
Pod maską? 5,2-litrowy silnik V12 z dwiema turbinami. Wytwarza tysiąc koni mechanicznych i moment obrotowy 885 funtów na stopę. Pojazd waży 4211 funtów (około 1910 kg). Ciężki. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje nieco ponad trzy sekundy, a prędkościomierz kończy się na 360 km/h. W świecie pojazdów hybrydowych i elektrycznych ten silnik to anachronizm. Jest głośny, mechaniczny i uparty. Odrzuca tendencję do zmniejszania wolumenów.
A jednocześnie działa jak prawdziwe Gran Turismo. Posiada tylny rząd siedzeń. Posiada bagażnik. Można nim jeździć od miasta do miasta, nie szalejąc. Połączenie takiej gęstości mocy z komfortem na długich dystansach wydaje się niemożliwe, ale Brabusowi się to udało.
Agresywne formy
Dopóki nie przyjrzysz się uważnie, wygląda jak zwykły Vanquish. Linia okien jest znajoma. Reszta nie. Brabus zakrzywił przód, nadając mu złowrogi wygląd. Tył ostro zwęża się, niczym kadłub łodzi ze spojlerem nawiązującym do historii projektowania Porsche. Nadkola wypełniają dwudziestocalowe koła typu Monoblock. Przypomina tego samego Maybacha Exelero z odległej przeszłości. Teatralnie. Dziki. Wcale nie eleganckie.
Wewnątrz korzenie Astona Martina pozostają widoczne. Przełączniki i ekrany zostały przeniesione z samochodu-dawcy. Co jest słuszne: dzięki niemu codzienne dojazdy do pracy stają się znośne. Apple CarPlay Ultra łączy Cię ze światem cyfrowym, dzięki czemu nigdy nie poczujesz się odłączony od czasu. Ale jest tu nowa skóra. Karbonowe wstawki wokół ekranów. Wydłużone łopatki zmiany biegów. Panoramiczny dach wpuszcza światło, rozpraszając ciężką, ponurą atmosferę kabiny.
Dlaczego to robisz
Dziś Brabus chce być czymś więcej niż tylko sklepem tuningowym. Budują ciała. Bodo to potwierdza. Nakład limitowany do 77 egzemplarzy. Liczba ta pokrywa się z rokiem 1977, rokiem założenia firmy. Logika roku rocznicowego dodaje ekskluzywności i tak już wysokiej cenie.
Czy milion dolarów to dużo? Tak. Oczywiście. Ale w przypadku czegoś, co przyciąga uwagę, gdziekolwiek jest zaparkowane, łatwo jest prześledzić łańcuch motywów, które popychają osobę do zakupu.
„Gdziekolwiek pojawi się ta maszyna, ludzie zatrzymają się i będą się gapić”.
Może to marnotrawstwo. Być może jest to zbędne. Głośno, bez przeprosin i całkowicie niepotrzebnie.
Dokładnie tak powinno być.



















