Jeep Grand Cherokee 2026: Luksus z „opóźnionym” sercem

8

Nie dajcie się zwieść pozorom. Jeep Grand Cherokee Summit ma wyrafinowane wyposażenie oraz skórzane i drewniane wnętrze, które krzyczy premium. Ale za maską i na chodniku jest zaczep, a blask szybko gaśnie.

Specjaliści od samochodów i kierowców przetestowali samochód. Znaleźli samochód z nowym silnikiem i jakością jazdy, którą można opisać tylko jednym słowem… niezdarny.

Nowe serce

Zapomnij o 3,6-litrowym silniku V6, który wciąż można znaleźć w tańszych wersjach. Najważniejszą wiadomością na rok 2026 jest Hurricane 4 Turbo. Jest to czterocylindrowy, rzędowy silnik z turbodoładowaniem o pojemności 2,0 litra, spotykany w modelach premium. Ma swoje korzenie w silnikach Alfy Romeo i Jeepa Wranglera, ale nie jest to tylko technologia „podarowana”. Są to wyrafinowane rozwiązania inżynieryjne zamknięte w kompaktowej obudowie.

Mówimy o dwóch wtryskiwaczach na cylinder (wtrysk do kolektora dolotowego i bezpośredni). Dwie świece zapłonowe. Turbosprężarka o zmiennej geometrii. A także o przedkomorowym układzie zapłonowym – technologii, która sprawiła, że ​​serce Maserati MC20 biło. Jeep dążył do całkowitego spalania. Chcieli większej mocy bez utraty wydajności.

Cała ta inżynieryjna magia to po prostu próba Jeepa zwiększenia mocy i oszczędzania paliwa.

Pomysł jest słuszny. Ale co z egzekucją? Trochę ciężki.

Potężny… do czasu, aż przestanie być

Silnik ma charakter. Gdy tylko turbina się rozkręci, staje się wesoły. Ale to musi poczekać.

Huragan wymaga poważnego wzmocnienia. Maksymalne ciśnienie osiąga 34,8 psi. Zbudowanie tego ciśnienia wymaga czasu. Podczas gdy komputer walczy o powietrze, odczuwalny jest cały ciężar ciężkiego Jeepa, ważącego 4881 funtów (około 2200 kg). Mały czterocylindrowy silnik sprawia wrażenie, jakby ciągnął za sobą przyczepę tylko po to, aby poruszyć wskazówką prędkościomierza.

Przyspieszenie do 60 mil na godzinę (około 96 km/h) zajmuje 6,3 sekundy. To o 1,1 sekundy szybciej niż wersja V6. Na papierze wygląda szybko. Ale rzeczywistość opowiada inną historię. Przyspieszenie od 5 mil na godzinę (około 8 km/h) trwało 7,6 sekundy. Tak zachowuje się silnik w prawdziwym ruchu miejskim. Opóźnienie. Pauza. Wysiłek.

Portfel ma jedną wygraną. 2,0-litrowy silnik zapewniał 26 mpg przy stałej prędkości 75 mil na godzinę. V6 wróciło tylko 22. Cztery mpg to nie tak źle. Ale czy warto turbo laga?

Wnętrze oślepia zmysły

Kiedy już zostawisz za sobą problemy związane z przyspieszeniem i ruszysz na autostradę, kabina stanie się oazą komfortu. Wnętrze jest piękne. Fotele z masażem koją plecy, a 19-kierunkowy system audio McIntosh wypełnia przestrzeń dźwiękiem tak czystym, że zapomnisz, że prowadzisz średniej wielkości SUV-a.

Po prostu niczego nie dotykaj. Szczególnie kontrola klimatu. To dotykowe. Oznacza to, że opiera się na wibracjach i symulowanym oporze. Użyj go, a zaczniesz odczuwać dziwne poczucie rozczarowania. Jest po prostu źle.

Staraj się unikać dotykowego sterowania klimatyzacją, jeśli nie lubisz irytować się technologią, która powinna być prosta.

Sam samochód prowadzi się zaskakująco dobrze jak na swoje rozmiary. Układ kierowniczy sprawia wrażenie połączonego i precyzyjnego. Ale wtedy trafiłeś w dziurę.

Summit porusza się na masywnych 21-calowych kołach. Sztywne zawieszenie pneumatyczne nie wybacza niedoskonałości drogi. Czujesz każde pęknięcie, każdą dziurę, każdy kawałek gruzu. Hamulce zwiększają irytację, chwytając koła w nieprzewidywalny sposób w ruchu ulicznym.

Pomoc dla kierowców, którzy nie mają zaufania

Opcjonalnie w modelu Summit dostępne jest wspomaganie kierowcy z obsługą bez użycia rąk. Dostajesz technologię, ale niekoniecznie w nią wierzysz. To oczywiście działa. Ale w zakrętach? Ona się waha. Wątpi w geometrię drogi. W porównaniu do płynnej pewności systemów GM, Forda czy Tesli, ten wydaje się nerwowy. Zauważasz, że trzymasz ręce nad kierownicą i czekasz, aż „kierowca duch” popełni błąd.

Werdykt

Za sprawdzoną cenę wynoszącą 66 587 USD płacisz za plakietkę, drewno, skórę i McIntosh. Silnik stara się uzasadnić wyższą wydajność, wymagając od kierowcy dodatkowego wysiłku, aby poczuć naprawdę moc.

Kupujesz go, bo wygląda jak symbol sukcesu. Jeździsz nim, bo ma pięć miejsc i dobrze wygląda na zdjęciach. Ignorujesz turbo-lag i sztywne zawieszenie, bo fotele masujące uprzyjemniają jazdę. To dobrze wyposażony pojazd rodzinny, który chce być sportowym SUV-em, ale nie opanował jeszcze tej zmiany.