Japońska stal, dusza Harleya: Honda Fury

23

Charakter jest na pierwszym miejscu. Wszystko inne jest drugorzędne.

Siekacze rozumieją tę zasadę najlepiej. Rozciągnięte koła, przedni widelec i siodło, które wygląda, jakby miało całować ziemię. Wydają się poruszać nawet wtedy, gdy są całkowicie nieruchome. Jednak ten wygląd zwykle wiąże się z wygodą i obsługą. Czasami oba.

Zawsze jest kompromis. Ergonomia przypomina rozkładanie się na krześle, które w rzeczywistości nie jest przeznaczone do siedzenia. Trudno skręcić kierownicą. Nikt nie kupuje helikoptera dla rekordów toru. Kupują, żeby inaczej wyglądać na drodze.

Ale co, jeśli nie musisz tego poświęcać?

Honda próbowała to zmienić. Fury to helikopter, który jeździ jak Honda. Masywny obraz, ale bez niepotrzebnego blichtru.

Paradoks choppera

Choppery wszystko wyolbrzymiają. Duży rozstaw osi, cienkie przednie koła, „gołe” nadwozie. Jest to szum wizualny przekształcony w sygnał.

Funkcjonalność? Zwykle ofiara. Te rowery pragną prostych linii. Nienawidzą zakrętów. I to jest w porządku. Motocykliści nie muszą się ścigać. Potrzebują obecności. Czuje się, jakby jechali na zamieszkach na dwóch kołach. Nawet jeśli multimedialne przygody na rowerach ADV są na pierwszych stronach gazet wraz ze sprzętem i gadżetami. Chopper pozostaje ikoną. Prosty.

Jednak posiadanie tradycyjnego śmigłowca może oznaczać radzenie sobie z kaprysami. Konserwacja. Kontrola temperatury. Stałe pytanie wewnętrzne brzmi: „Czy teraz działa poprawnie?”

Honda Fury odwraca scenariusz. Ten sam kształt zewnętrzny. Ale zupełnie inna mechanika.

Wartość ze znakiem

Cena producenta wynosi 11 499 USD.

Wydaje się niedrogi, dopóki nie porównasz go z konkurencją. Cena Harley-Davidson Breakout zaczyna się od 22 969 USD. Dwa razy drożej za połowę zobowiązania? Breakout po prostu stara się wyglądać jak helikopter dzięki wysokim oponom i podstawie Softail. Fury jest helikopterem. Z punktu widzenia geometrii.

Otrzymujesz odpowiednie dopasowanie bez szoku związanego z ceną. Jakość wykonania bez konieczności sprawdzania co drugi dzień pod siedzeniem.

V-Twin bez bólu głowy

Pod zbiornikiem znajduje się 1312 cm3 wody silnik V-twin.

Jest dostrojony pod moment obrotowy, a nie moc. Około 57 KM i 76 Nm momentu obrotowego. Wystarczająco, aby pewnie wyjechać z sygnalizacji świetlnej bez konieczności dodawania gazu do podłogi. Skrzynia biegów pięciobiegowa. Układ napędowy. Brak łańcuchów do smarowania. Brak linków rozciągających.

Silnik płynnie przyspiesza już od niskich prędkości. Jazda autostradą zamiast sesji wibracji zamienia się w monotonny szum. Pomaga elektroniczny wtrysk paliwa. Reakcja przepustnicy jest natychmiastowa i przewidywalna.

Motocykl, którym jeździsz bez zastanowienia. To właśnie jest zwycięstwo.

Większość amerykańskich krążowników tej wielkości wibruje. Furia po prostu wrze. Chłodzenie wodne utrzymuje Cię przy zdrowych zmysłach w korkach. Żadnych nagłych zmian temperatury. Tylko stabilność.

Styl, który robi wrażenie

Technika wizualna działa dzięki swoim uczciwym wymiarom.

21-calowe cienkie przednie koło. 200mm tylna opona. Kąt wideł 38 stopni. Długi rozstaw osi. Nie tylko wygląda na rozciągniętą. On naprawdę jest tego wart. Opad zbiornika płynnie przechodzi w niskie siodełko. Minimalistyczny daszek. Otwarta stalowa rama.

Nic ekstra. Wyraźnie.

Zawieszenie jest miękkie. Widelec 45 mm, widelec tylny z pojedynczą amortyzacją. Skonfigurowany dla wygody, a nie rzeźbienia. Hamulce? Jedna tarcza przednia. ABS. Wystarczająco, aby zatrzymać się w razie potrzeby, ale nie na tyle, aby zostać gwiazdą toru. I dokładnie tak powinno być.

Niezawodność jest funkcją

Oto, czego brakuje większości motocykli na zamówienie: niezawodność.

Fury to pierwsza Honda, a druga to chopper. Wąskie tolerancje. Trwała elektronika. Działający wyświetlacz cyfrowy. Zostaw to na tydzień. Zacznij to. On pójdzie.

Żadnych rytuałów. Żadnych tańców przy rozgrzewaniu silnika. Bez szukania części zamiennych.

W segmencie, w którym rządzą emocje, logika zwykle przegrywa. Fury oferuje jedno i drugie. Styl, który chcesz pokazać. Mechanika, o której można zapomnieć.

Czy wyprzedza legendę? Oczywiście, jeśli liczyć pieniądze i liczbę wymian oleju.