Czy myślisz, że znasz już wszystkie najwspanialsze rzeczy?
Patrzeć w dół.
Lub, dokładniej, spójrz w dół. Ta konstrukcja, wznosząca się nad pustynną piaszczystą równiną, nazywa się Dhabiyan. Jeśli zmrużysz oczy i z wielkim wysiłkiem spróbujesz wcisnąć to w definicję, to technicznie jest to SUV o długości 10,8 metra. Jego sercem jest 15,2-litrowy silnik wysokoprężny Caterpillar generujący 600 koni mechanicznych mocy pierwotnej. Dolna połowa podwozia pochodzi z wojskowej ciężarówki Oshkosh M-1075. Szczyt? To jest Jeep Wrangler.
Reflektory pochodzą z Forda serii F Super Duty. Tylne światła pochodzą z Dodge’a Darta. Dlaczego tak jest? Ponieważ szejk Hamad bin Hamdan Al Nahyan tak powiedział.
Nazywany jest „Tęczowym Szejkiem”. I nie chodzi tu o niebo nad Emiratami. Kiedyś nakazał przecięcie kanałów w sztuczną wyspę u wybrzeży Abu Zabi, dzięki czemu utworzyły one jego imię.
Jego majątek szacuje się na około 20 miliardów dolarów.
Można się spodziewać hangaru wypełnionego Ferrari. Można by się spodziewać, że Pagani Zonda zaparkowane będą w idealnym, klimatyzowanym rzędzie i emanują nienaganną nudą.
Nie ma ich tutaj.
Narodowe Muzeum Motoryzacji Emirates nie zajmuje się rarytasami. Nie przepada za piskliwą czystością. Robi dziwne rzeczy. To archiwum samochodowego chaosu. Kultura tuningowa lat 80. spotyka się tutaj z królewskimi zachciankami. I szczerze mówiąc, właśnie to czyni tę grę o wiele bardziej interesującą.
Pustynne dziwactwa
Samo muzeum ukryte jest za piramidą, godzinę jazdy samochodem od centrum Abu Zabi. Droga tam to niekończący się prosty pas asfaltu przecinający parną mgłę.
O dotarciu na miejsce będziesz wiedział, gdy tylko zobaczysz olbrzyma.
Najpierw widzisz Land Rovera. Jest to replika serii III o takich gabarytach, że Nissan Patrol wygląda jak dziecięca zabawka. On nie jeździ. On po prostu tam stoi. Przerażający swoim wyglądem.
W pobliżu? Jeep.
Właściwie to Willys. Wysoki na dwadzieścia jeden stóp. Cztery razy większy od oryginału. Rekord Guinnessa. Rzeczywiście da się nim jeździć: kabina jest ukryta za osłoną chłodnicy, ale do elementów sterujących może dosięgnąć jedynie dość wysoka osoba. Z boku przykręcono siekierę i łopatę. W przygotowaniu na co dokładnie?
Ta kolekcja udowadnia, że skala to nie wszystko. Charakter jest ważniejszy.
„Tęczowy Szejk” woli wszystko, co niezwykłe i mało znane.
Przy bramie stoi mercedes W116 przerobiony na monster trucka. Został zbudowany do jazdy. Ale nie ruszał się od wielu lat.
Chrome i chaos
Wewnątrz wystawy zmiany. Mniej sprzętu wojskowego, więcej pokazów.
Weźmy na przykład R107 SL.
Model standardowy posiada błyszczący chrom. A tutaj? Złoto. Każdy szczegół jest pokryty złotem. Wbudowane uchwyty na flagi do użytku podczas parad. Maszyna krzyczy: „Dużo kosztuję”.
Tu nie ma supersamochodów.
Istnieją projekty Styling Garage. Istnieją dziwne zestawy karoserii z czasów, gdy panującym królem było włókno szklane.
Wszystko wygląda jak bałagan. Miałem wrażenie, że ktoś włamał się do magazynu, zabrał wszystko, co wyglądało dziwnie, a resztę zostawił.
I właśnie temu celowi przyświeca muzeum.
To nie jest świątynia doskonałości inżynieryjnej. To jest plac zabaw. A bramy do niego są nadal otwarte.
Kto wie, co pojawi się tutaj w następnej kolejności?























