Nie umieszczaj ich jeszcze w odległym kącie. Ręczna skrzynia biegów znów znalazła oddech. Tak przynajmniej twierdzi Nismo, oddział Nissana odpowiedzialny za modyfikacje sportowe. Ich szef, Yutaka Sanada, powiedział, że ludzie rzeczywiście znów są zainteresowani samochodami z trzema pedałami. Popyt rośnie. Wydaje się to sprzeczne z intuicją, ale to prawda.
Zastanów się nad historią: Nissan wprowadził R35 GT-R – być może najsłynniejszego bohatera w najnowszej historii – bez manualnej skrzyni biegów. Kierowcom zaoferowano sześciobiegową zautomatyzowaną skrzynię biegów z dwoma sprzęgłami. Bez pedału sprzęgła. Tylko jeden przycisk. Samochód był szybki, ale niektórym brakowało mu charakteru.
Teraz sytuacja się zmienia. Sanada podzielił się z nami swoimi przemyśleniami w Melbourne. Ważna wiadomość: do końca 2026 roku zostanie tam otwarte pierwsze na świecie Nismo Performance Center. Prawdziwa świątynia tuningu. Podczas rozmowy zauważył istotny szczegół.
„Powraca zapotrzebowanie klientów na samochody z trzema pedałami”.
To wszystko. Nie miał na myśli tylko rodzaju skrzyni biegów lub jej braku w pojazdach elektrycznych. Konfigurowanie Nismo to nie tylko kwestia sprzętu. To uczucie. Kompleksowe doświadczenie. Niezależnie od tego, czy chodzi o wciśnięcie sprzęgła, czy o wciśnięcie gazu, wszystko powinno wywoływać reakcję i rezonować z kierowcą.
Rozmowa ta zbiegła się z plotkami o powrocie Nissana Skyline. To już 35 lat. Przynieś do naszych dealerów wersję Nismo Skyline z ręczną skrzynią biegów. Entuzjaści oszaleliby.
Sanada upiera się, że nie jest to rodzaj skrzyni biegów. Chodzi o całościowe doświadczenie. Do tuningu tych samochodów drogowych używa się prawdziwych zawodowych kierowców. Nie gonią za maksymalną mocą. Dbają o krzywe momentu obrotowego. Jak przyspieszenie uderza cię w klatkę piersiową. Jak samochód pokonuje zakręty, wgryzając się w asfalt.
„Nie szukamy tylko mocy i momentu obrotowego… ale tego, jak klient może odczuć przyspieszenie.”
Duża część globalnej oferty Nismo – Note, X-Trail, a nawet Patrol – jest dostępna wyłącznie z automatycznymi skrzyniami biegów. Wyjątkiem jest model Z. W Australii obecny Nismo Z jest dostępny wyłącznie z dziewięciobiegową automatyczną skrzynią biegów. Krytycy uznali to za błąd. Sanada nie zgodził się z tą interpretacją. Rzecznik firmy nazwał to przykładem elastyczności Nissana w reagowaniu na potrzeby rynku. A teraz? Pojawia się wersja z „mechaniką”. Słuchali.
Na razie chcąc kupić Nissana z kijem mamy do dyspozycji jedynie bazowy model Z. Nowa Navara? Tylko automatyczne. Chociaż jego „brat”, Mitsubishi Triton, nadal pozwala kierowcy na ręczne prowadzenie samochodu. W asortymencie panuje pewna nierównowaga. Jednak większość konkurentów w segmencie sportowym nadal korzysta z manualnych skrzyń biegów. Dyrektor generalny Forda dosłownie powiedział, że odda tylko ręcznego Mustanga z „zimnych, martwych rąk”. Toyoty GR86? Tak. Mazda MX-5? Tak. Nawet Subaru utrzymuje przy życiu modele serii WRX i GR, oferując im ręczne skrzynie biegów.
Wyjątki też są ciekawe. Nowa Honda Prelude? Brak mechaniki. Hybrydowe układy napędowe komplikują to zadanie. Chociaż firmie wcześniej udało się sobie z tym poradzić w CR-Z. Dziwny.
Przyjrzyjmy się dużym luksusowym markom. Porsche nadal sprzedaje 911 z sześciobiegową manualną skrzynią biegów. Mercedesa i Audi? Brak opcji. Kompletne zero. Szef BMW M, Frank van Meel, przyznał, że ich sześciobiegowa manualna skrzynia biegów nie jest w stanie wytrzymać momentu obrotowego, jaki z łatwością radzi sobie ich automatyczna skrzynia biegów. Planują jednak zachować instrukcje dotyczące M2, M3 i M4 co najmniej do 2030 r. Być może dłużej.
Czy ręczna skrzynia biegów umarła? Nie bardzo. To jest nisza. To jest pasja. Sanada uważa, że apetyt na takie samochody powraca. Zobaczmy. Być może nowa manualna wersja Nismo Z udowodni mu, że miał rację. Być może nie. Ale gdzieś tam są ludzie czekający na ręczną zmianę biegów.
