Pierwsza pełnoprawna hybryda Volkswagena: w końcu i być może to jest ważne

15

Lepiej późno niż wcale – tak właśnie wygląda nowa technologia hybrydowa Volkswagena. Przy stale rosnących cenach benzyny każdy litr staje się coraz droższy. Szkoda tylko, że firma nadal nie chce podać dokładnych danych dotyczących zużycia paliwa.

Volkswagen w końcu zamyka irytującą lukę między swoimi hybrydami typu „mild hybrid” i hybrydami typu plug-in (PHEV), które wymagają codziennego ładowania. To nie jest tylko aktualizacja oprogramowania. Firma wprowadza na rynek pełnoprawny system HEV (hybryda z napędem hybrydowym niewymagającym ładowania z gniazdka), którego rozpoczęcie sprzedaży zaplanowano na koniec tego roku. Jako pierwsze otrzymają je Golf i T-Roc. Technologia zostanie następnie rozszerzona na wszystkie modele platformy MQB-evo, w tym samochody „siostrzanych” marek.

Aby zobaczyć system w akcji, przejechaliśmy pomalowanym prototypem testowym T-Roc w Wiedniu.

Pod maską – cicha praca

1,5-litrowy silnik benzynowy współpracuje z dwoma silnikami elektrycznymi. System jest na tyle inteligentny, że rozumie, czego dokładnie potrzebujesz w danym momencie.

Przy niskich prędkościach jeden silnik elektryczny ciągnie samochód wykorzystując energię akumulatora. Żadnego hałasu. Żaden problem. Jeśli ładunek zacznie spadać, silnik benzynowy się budzi. Ale nie ciągnie samochodu bezpośrednio. Napędza drugi silnik elektryczny, który działa jak generator. Wytworzona energia ładuje akumulator buforowy głównego silnika elektrycznego trakcyjnego.

Wynik? W pełni elektryczna jazda z całkowitą ciszą przy prędkościach do 56 km/h (35 mph).

Nasza podróż przebiegła sprawnie. Być może zbyt gładko. Kiedy droga stawała się bardziej stroma lub konieczne było ostrzejsze przyspieszenie, włączano silnik spalinowy. Przejście było prawie niezauważalne. Przełączanie między silnikiem benzynowym a silnikiem elektrycznym było natychmiastowe. Żadnego szarpania. Żadnych opóźnień. Tylko ruch.

Izolacja akustyczna jest również na doskonałym poziomie. Nawet pytając o rzeczywistą moc, silnik pozostawał wyciszony.

Całkowita moc tego prototypu wynosi 168 KM, gdy wszystkie trzy źródła energii – benzyna, akumulator i generator – współpracują. Dostępna jest również słabsza wersja o mocy 134 KM. Dokładne specyfikacje są jednak nadal objęte tajemnicą.

Dlaczego jest to potrzebne właśnie teraz?

Jörg Theobald, dyrektor ds. rozwoju, twierdzi, że klienci po prostu chcą prostoty. Chcą niższych kosztów eksploatacji i ciszy pojazdów elektrycznych, ale bez konieczności instalowania domowej stacji ładowania.

„Widzimy chęć utrzymania znanych zachowań za kierownicą” – mówi Theobald.

To logiczne. Toyota już dominuje w tym segmencie, sprzedając na całym świecie prawie 4,4 miliona pojazdów w samym 2024 roku. Volkswagen dogania konkurenta.

O ile więc bardziej oszczędny jest ten samochód niż łagodna hybryda?

„Nie możemy jeszcze tego powiedzieć”.

Procedura homologacyjna (oficjalna homologacja typu pojazdu) nadal trwa. Theobald przekonuje, że oszczędności „się opłacią”. Oczywiście. W przeciwnym razie nie zawracaliby sobie głowy tworzeniem takiego systemu.

Obecna wersja T-Roca z napędem miękkiej hybrydy zużywa około 5,6 l/100 km (50 mpg) i emituje 130 g/km CO2. Szacujemy, że ta pełna hybryda poprawi ten wynik o około 10 procent dzięki większemu zasięgowi w trybie całkowicie elektrycznym. Nie zadowoli to jednak kierowców korporacyjnych. Bez możliwości podłączenia do gniazdka znikają korzyści podatkowe związane ze świadczeniami rzeczowymi. To samochód rodzinny, a nie narzędzie budowania prestiżu firmy.

Cena? Przygotuj się na płacenie więcej

Samochód trafi do sprzedaży jeszcze w tym roku. Dokładna cena nie została jeszcze potwierdzona, ale oczekuje się, że model będzie plasował się pomiędzy podstawową łagodną hybrydą a drogim, topowym PHEV.

Szacowana cena początkowa Golfa Hybrid będzie wynosić około 34 000 funtów.

Jeśli chodzi o T-Roca, zwykle kosztuje on około 5000 funtów więcej. Spójrzmy więc na prawie 39 000 funtów.

Czy warto? To jest dyskusyjne. Nadal nie znamy ostatecznych danych dotyczących efektywności. Ale dla tych, którzy w równym stopniu nienawidzą kabli ładujących i hałasu? To może być odpowiedź. Albo nie.

Volkswagen stawia na to, że zwycięży prostota. Zobaczymy, czy w przyszłości te oczekiwania potwierdzą się liczbami.