100 jednostek. To wszystko.
Pojawiły się w katalogach cyfrowych w ubiegły czwartek, a wieczorem połowa z nich była już wyprzedana. Rob Thorpe, dyrektor Hondy Australia, nie był zaskoczony. Powiedział CarExpert, że do końca miesiąca te 100 samochodów przejdzie do historii. Ponownie.
Dzieje się tak za każdym razem.
Liczby
85 000 dolarów. Podnieś to i idź.
Tak, to jest drogie. Ale pamiętajcie o roku 2022. Wtedy można go kupić za 72 600 dolarów. Teraz cena wzrosła o 12 000 dolarów.
Pod maską znajduje się 2,0-litrowy silnik turbo. 235 kW. Moment obrotowy 420 Nm. Napęd na wszystkie koła na przednie koła. Pomiędzy nogami znajduje się sześciobiegowa manualna. Żadnych karabinów maszynowych. To jest samochód prawdziwego kierowcy.
Dostępne są tylko cztery kolory: Sonic Grey, Championship White, Crystal Honda Black i Racing Blue.
„Połowa z nich wyszła pierwszego dnia” – powiedział Thorpe. „Spodziewamy się, że kwota zostanie prawie wyczerpana do końca miesiąca”.
Dlaczego tak mało?
Dzieje się tak nie tylko z powodu chaosu w łańcuchu dostaw.
To z powodu zasad. Mianowicie australijski standard wydajności nowych pojazdów. Wprowadzony w 2025 r. system nakłada kary na marki, jeśli średni poziom emisji ich floty nie spełnia norm.
Type R emituje 273 g CO2 na km. To… nie jest dobre dla planety. I zdecydowanie nie jest zbyt dobry do spełnienia przepisów.
Honda musi balansować pomiędzy gorącymi hatchbackami a bardziej ekologicznymi modelami. Nowa elektryczna Honda Super-One, która trafi do sprzedaży jeszcze w tym roku, pomoże zrównoważyć kary. Modele hybrydowe również wnoszą swój wkład. Ale czy to wystarczy?
Być może nie.
Kary będą zaostrzane z każdym rokiem aż do 2029 r. Oznacza to, że koszty importu Type R rosną. A kto za to płaci?
Ty.
Więcej? Może. Tańsze? Mało prawdopodobny.
Thorpe uważa, że będzie więcej samochodów. Nie podał konkretnych dat ani ilości. „Nie mogę potwierdzić” – powiedział. Wie tylko, że fabryka jest otwarta na wysyłkę większej liczby samochodów, ponieważ jest na to popyt.
Ale słowo „równowaga” odgrywa tutaj kluczową rolę. Limity produkcyjne. Matematyka emisji. Spragnieni kupujący.
Czy przyszłe dostawy będą kosztować ponad 85 000 USD?
Najprawdopodobniej tak.
Pytanie brzmi: czy Type R jest wart tej kary? Dla szczęśliwców 100 z tej partii odpowiedź brzmi: tak. 6 lipca o 15:00 kliknęli „zamów” i dostali to, czego chcieli.
Odpoczynek? Czekamy.
