Aston Martin zbudował czołg dla Call of Duty

21

Aston Martin stworzył ciężarówkę. Nie dla dróg, nie dla ciebie, ale dla cyfrowych stref wojny Call of Duty. Nazywali go Dreadnought. Brzmi ciężko i patrząc na specyfikacje, prawdopodobnie taki jest.

To nie jest łagodny crossover hybrydowy. Nie, napędzali go silnikiem V-12. Pełnowymiarowy, ryczący, analogowy silnik V-12 napędzający wszystkie koła. Po co? Ponieważ to jest gra. Ponieważ jest rok 2026 i musimy wiedzieć, że luksusowe SUV-y nadal mogą wyglądać paskudnie.

Aston Martin jest już właścicielem Jamesa Bonda. Teraz próbują przejąć strzelanki Activision. Infiniti Ward zaprojektowało ten samochód, ale bez wahania nosi on skrzydlaty znaczek. Istnieje tylko w nadchodzącym Call of Duty: Modern Warfare 4. Prawdziwy świat nie dostanie na konwencji niczego poza skorupą z włókna szklanego.

Zaprojektowany, aby niszczyć rzeczy

Projekt można określić jako „wściekłe włókno węglowe”.

Wyczyść linie. Ostre zakręty. Nic nie jest gładkie, co wydaje się zamierzone w przypadku pojazdu, który musi przetrwać ostrzał artyleryjski. Przód wygląda, jakby próbował wybić dziurę w betonowej ścianie. Te reflektory to nie soczewki, to trzy paski LED ułożone jak drabina, ukryte głęboko w błotnikach. Na prostokątnej osłonie chłodnicy znajdują się dwa kwadratowe reflektory umieszczone tuż nad srebrną osłoną podwozia, na której widnieje napis: „Jeżdżę na rzeczach, których unikają inne samochody”.

Koła? Ogromny. Łuki trapezowe utrzymują bieżnikowane opony, które wyglądają na gotowe na błoto lub miny. Prześwit pod pojazdem jest duży, sylwetka niska, ale władcza. Na dachu oświetlenie dodają dwa dodatkowe paski LED. Niski, bez zderzaka. Opony są otwarte, aby zmaksymalizować kąt zejścia, co oznacza, że ​​możesz pokonywać wzniesienia bez zarysowania lakieru. Albo to, co z tego zostało.

Wydajność supersamochodu, ale z opancerzeniem. Adaptacyjna inteligencja bojowa. Brzmi jak marketing, dopóki nie uświadomisz sobie, że ta maszyna działa w oparciu o fizykę gry, a nie termodynamikę.

Taktyczne wnętrze, złote akcenty

Wchodząc do środka, ma się wrażenie, że znajduje się na małej przestrzeni. Jest to cena, jaką trzeba zapłacić za wygląd zbiornika. Ale Aston Martin nie może powstrzymać się od szczegółów. Wnętrze skórzane w kolorze wojskowej zieleni otula deskę rozdzielczą, siedzenia i kierownicę. Pachnie kamuflażem i pieniędzmi.

Potem uderza złoto. Złota ikona. Szwy są złote. Nawet dźwignia zmiany biegów i elementy ozdobne błyszczą metalicznym odcieniem. To dziwny kontrast. Siedzisz w machinie wojennej, ale twoja ręka opiera się na luksusie 18-karatowego złota. Okrągłe tarcze znajdują się za ośmiokątną kierownicą i są otoczone cienkim ekranem rozciągającym się przez cały panel. Funkcjonalny. Zimno. Drogi.

Tył samochodu jest prawdopodobnie głośniejszy niż przód. Spojler z kaczym ogonem przecina niebo. Brakuje tylnej szyby, zastąpiono ją żaluzjami, które prawdopodobnie nawet w trybie pracy silnika nie odprowadzają ciepła, ale wyglądają, jakby mogły zionąć ogniem. Tylne światła tworzą osiem pasków LED, co stanowi bezpośrednie nawiązanie do modeli Vulcan lub Valiant. Dwa haki holownicze wystają ponad cztery rury wydechowe wychodzące pod zderzakiem. Jeśli oczywiście znajdziesz tam zderzak.

Tylko gra

Oto sedno. Nie możesz tego kupić. Nie możesz tego wypożyczyć. Aston Martin nie planuje produkcji Dreadnoughta.

Żyje kodem. W szczególności w trybach DMZ i Warzone w Modern Warfare 4. Gracze zobaczą go w kluczowych punktach zainteresowania, wsiądą do tej potężnej bestii V-12 i mają nadzieję, że nie zostaną wysadzięci w powietrze.

Gra zostanie wydana 23 października 2302 roku — czekaj, nie. 23 października 2026. To dość długi czas.

Trafi na Xbox Series X|S, PlayStation 5, PC, a nawet Nintendo Switch 2. SUV V-12 na hybrydowym urządzeniu przenośnym wydaje się absurdalny. Ale taki jest urok maszyn cyfrowych. Waga nie ma znaczenia. Emisje nie mają znaczenia. Liczy się tylko agresja pikseli.

Na Fanatics Fest w Nowym Jorku będzie jeden model w rzeczywistych rozmiarach, ale to tylko rekwizyt. Powłoka.

Czekamy kilka lat, żeby zobaczyć, czy ktoś jeszcze chce opancerzonego SUV-a, czy też wszyscy tylko udajemy, że nas to obchodzi. Być może cyfrowa zbroja wytrzymuje lepiej niż prawdziwa.