Bezpłatna aktualizacja, uszkodzona maszyna. Kto płaci?

19

Aktualizacje OTA sprzedały nam marzenie.

Najlepsze samochody na zawsze. I nawet po zakończeniu umowy najmu. W większości przypadków to działa. Czasami nie. Asher Koreman przekonał się o tym na własnej skórze.

W zeszłym miesiącu jego Volkswagen Jetta 2021 wymagał bezpłatnej aktualizacji oprogramowania sprzętowego. Postanowił nie iść do warsztatu samochodowego, zaoszczędził czas i pozwolił, aby samochód aktualizował się sam przez Wi-Fi. Mądra decyzja, prawda?

Uruchomiono ponownie zapłon.
Deska rozdzielcza eksplodowała od świateł ostrzegawczych.

„Na moim wyświetlaczu cyfrowym pojawia się mnóstwo komunikatów o błędach.”

Asystent opuszczania pasa ruchu? Nie działa.
Sygnały dźwiękowe podczas cofania? Cisza.
Pół systemu multimedialnego? Całkowicie „ceglany”.
Wskaźnik temperatury oleju? Wyszło.

Wygoda. Bezpieczeństwo. Wszystko jest wyłączone.
Tylko dlatego, że nacisnął przycisk.

Diagnostyka

Koreaman zabrał samochód do dealera Volkswagena. Przeprowadzili diagnostykę.
200 dolarów za samo szukanie.
Kolejne 1400 dolarów to naprawa.
Ostateczny wynik? Prawie 1600 dolarów.

Ale najważniejsze:
Sprzedawca stwierdził, że problemy „istnieły wcześniej”.
Powiedzieli, że nie ma nic wspólnego z aktualizacją.
Przypomnieli nam, że gwarancja już minęła.
Zatem nie ma zasięgu. Ani centa.

Czy Koreaman zaakceptował projekt ustawy? Nie.
Pojechał samochodem do domu. Odłączono akumulator.
Zrobiłem twardy restart.

Niektóre systemy zostały przywrócone. Większość pozostała martwa.

Czy to przypadek?
Sytuacja krzyczy odwrotnie.
Błędy pojawiły się dokładnie w momencie zakończenia instalacji oprogramowania.
Volkswagen nie ma danych potwierdzających, że to połączenie jest wyimaginowane. Tylko puste spojrzenie.

Stanowisko Volkswagena

Zapytaliśmy Volkswagena, co ich zdaniem się wydarzyło.
Standardowa mgławica korporacyjna.

„W Volkswagenie zobowiązujemy się do…[ogólne sformułowania dotyczące obsługi klienta]…zachęcamy klientów do kontaktowania się z obsługą klienta.”

Nie komentują konkretnych pojazdów.
Nie przyznają, że błąd w oprogramowaniu mógł zabić jego elektronikę.

Czy jest to spowodowane aktualizacją? A może po prostu ujawnił umierający czujnik?
Nikt nie wie.

Wycena naprawy jest na stole. Samochód nadal szwankuje.
Asher czeka na odpowiedź, która nigdy nie nadchodzi.

Co wydaje się bardziej prawdopodobne?
Duch w maszynie czy po prostu pech?