Dlaczego nadmiar zapasów Jeepa nie prowadzi do dużych rabatów

17

Doświadczasz szoku cenowego. Przeciętny nowy samochód w USA jest nie tylko drogi, ale przekracza granicę 50 000 dolarów**. Dla większości Amerykanów ta liczba przyprawia o ból głowy. Kiedy jednak odwrócić wzrok od nagłówków gazet o luksusowych samochodach elektrycznych i ciężkich ciężarówkach, obraz się zmienia.

Rzeczywiście na parkingach stoi mnóstwo samochodów. Około 25% nowych samochodów wycenionych jest poniżej 35 000 USD. Kolejna trzecia kwota jest poniżej poziomu 40 000 USD. To nie jest martwy rynek. To jest prawdziwy rynek.

Jaki jest problem? Dealerzy nie sprzedają tych tańszych samochodów wystarczająco szybko, aby wywołać sprzedaż, jakiej można się spodziewać.

Średnia cena to zwodniczy wskaźnik

Porozmawiajmy o średniej cenie transakcyjnej wynoszącej 51 456 USD. Ona jest prawdziwa. Liczba ta pochodzi z czerwcowego raportu Cox Automotive. Ale jeśli szukasz rodzinnego crossovera lub podstawowego sedana, jest to mylące.

Dlaczego? Ponieważ średnia wartość jest zniekształcona przez drogie modele. Luksusowe SUV-y. Sześciocyfrowe Tesle. Pickupy z pakietami holowniczymi, które kosztują więcej niż cena domu. Wszystko to zawyża średnią liczbę.

Prawdziwa historia leży w okresie przydatności do spożycia inwentarza. Według Coxa na koniec czerwca w magazynie znajdowało się 2,82 miliona pojazdów. To nieco mniej niż w maju, ale prawie tyle samo, co rok temu. Średnia cena ofertowa wyniosła 49 336 USD, co oznacza wzrost o 1,4% rok do roku.

Ale przyjrzyj się bliżej. Samochody, które są na sprzedaż, nie są warte 80 000 dolarów.

Gdzie naprawdę żyje rynek 30 000–40 000 dolarów

W czerwcu prawie 688 000 nowych pojazdów kosztowało od 30 000 do 40 000 dolarów.

Średnia cena w tej kategorii wyniosła 35 377 USD. Jest to całkiem możliwa do opanowania kwota. Prawdziwe pieniądze. Jednocześnie stan magazynów wyniósł 70 dni i jest niższy od średniej krajowej. Wyprzedały się szybko, stanowiąc 28% całej sprzedaży. Skuteczny.

Jeśli rozszerzysz okno cenowe do 40 000 USD, zobaczysz, że ta kategoria stanowi 34% wszystkich zapasów.

Zatem wchodząc na parking dealera, nie wkraczasz w próżnię luksusu, na który nie można sobie pozwolić. Docierasz do parkingu z wieloma opcjami średniej klasy. Średnia cena wynosząca 50 000 USD to artefakt statystyczny, a nie rzeczywistość zakupowa.

Magazyn Jeepa jest pełny (i dlaczego nie załadują Cię rabatami)

Oto ironia. Jeep stoi przed największym wyzwaniem spośród wszystkich liczących się marek.

Według czerwcowego harmonogramu zapasów Jeep ma 160 dni zapasów. To prawie pięć i pół miesiąca niesprzedanych SUV-ów. To najgorszy wskaźnik w branży. Zazwyczaj? Kiedy dealerzy mają 160 dni zapasów, zaczynają rozdawać prezenty. Bezpłatna konserwacja. Zwroty gotówki. Niskie oprocentowanie kredytów.

Ale nie tutaj.

Zachęty Jeepa w czerwcu wyniosły 6,7% skorygowanej ceny transakcyjnej (ATP). To niżej niż średnia w branży wynosząca 7%.

Pomyśl o tym.

Najwięcej niesprzedanych zapasów ma Jeep. Oferują mniej zachęt niż marki, które mają połowę swoich problemów.

Porównaj to ze zdrowymi markami.

Toyota ma najwęższe dostawy, wynoszące zaledwie 37 dni. Lexus ma 41, Honda ma 48. Nawet Kia i Chevy utrzymują się na stałym poziomie odpowiednio 74 i 76 dni. Subaru i Cadillac plasują się tuż poniżej średniej z 80 dni.

Stellantis kontroluje najdłuższy koniec kija. Jeep, Ram, Dodge. Wszystkie mają zapasy ponad dwukrotnie wyższe od średniej w branży.

Czy zatem powinieneś udać się do dealera Jeepa i poczekać na ofertę?

Najprawdopodobniej nie. Jeszcze nie wpadają w panikę. Albo są tak pewni popytu na ich konkretne modele, że są skłonni pozostawić samochody w magazynach. Tak czy inaczej, zniżka, której szukasz, nie będzie miała formy czeku wystawionego przez sprzedawcę.

Co to oznacza dla kupujących z budżetem w okolicach 30 dolarów

Ogólny rynek jest dziwnie stabilny. Pomimo obaw o inflację i szumu geopolitycznego sprzedaż idzie dobrze. Rezerwy są na ogół zrównoważone.

Jeśli szukasz nowego samochodu w przedziale 30 000–40 000 USD, dane sugerują, że nadal masz przewagę. Te samochody się wyprzedają. Są one znacznie poniżej średniej krajowej. Nie znajdziesz tu głębokich obniżek, które towarzyszą zatłoczonym segmentom luksusowym, ale nie będziesz też musiał zmagać się z tak ekstremalnymi niedoborami, jak w przypadku Toyoty.

Cena 50 000 dolarów przyciąga uwagę. Rzeczywistość 35 000 dolarów to podtekst.

Sprzedawcy Jeepa mogą powiedzieć, że średnia cena rośnie. Mogą twierdzić, że popyt jest wysoki. Częściowo mają rację. Tylko nie ufaj, że średnia cena dyktuje ostateczną kwotę czeku. Zaufaj datom inwentaryzacji. Zaufaj, że jedna czwarta parkingu czeka na kupującego, który spojrzy ponad ceną i luksusową plakietką F-150.

Są rezerwy. Są pieniądze. Dealerzy po prostu nie są jeszcze gotowi, aby je rozdawać.

Przynajmniej nie w przypadku Jeepa.