To odważne. Jest gorąco. To jest absolutnie sensacyjne. Nowa koncepcja Super 9 stworzona przez dział wydajności BYD ma nieodparty urok, którego nie można zignorować. Zdejmij przednią szybę i dach, a otrzymasz dwumiejscowy samochód, który bardziej przypomina lekką barchettę wyścigową niż zwykłego kierowcę. Ma ducha McLarena, a może współczesną interpretację Porsche 356 Speedster, którą tak bardzo pokochał James Dean. Jednak ten samochód jest w 100% elektryczny, zbudowany w Chinach i jest gotowy rzucić wyzwanie ustalonemu porządkowi w świecie hipersamochodów.
Super 9 nosi emblemat Fang Cheng Bao. Jeśli ta nazwa jest Ci nieznana, nie ma problemu. To luksusowa submarka premium BYD. A BYD nie żartuje. Firma posiada obecnie tytuł największego na świecie producenta samochodów pod względem wolumenu, w dużej mierze dzięki kolosalnemu rynkowi krajowemu i dominacji w segmencie pojazdów elektrycznych. Wejście do segmentu ekskluzywnych, niskonakładowych hipersamochodów jest odważnym posunięciem dla branżowego giganta, ale sygnalizuje poważny zamiar porzucenia wizerunku „budżetowego samochodu elektrycznego”.
Kabina bez kompromisów
To nie jest eksponat statyczny, skazany na muzealną półkę. Według doniesień Super 9 zmierza w stronę masowej produkcji. Układ wnętrza skupia się na kierowcy. To rozsądny dwumiejscowy samochód z kabinami oddzielonymi konstrukcyjnym mostkiem z włókna węglowego, z którym zintegrowane są również siedzenia. Drzwi otwierają się do góry w stylu motyla, nawiązując do złotej ery supersamochodów.
Brak tradycyjnej szyby przedniej stwarza wrażenie surowego, otwartego. Wnętrze przypomina kokpit myśliwca, pośrodku którego znajduje się kierownica w stylu nowoczesnej Formuły 1. Większość elementów sterujących znajduje się bezpośrednio na tej kierownicy. Na konsoli środkowej znajduje się kilka przycisków, ale ogólny wystrój jest minimalistyczny. Nad kierownicą znajduje się niewielka, nieruchoma szklana listwa, która działa jak deflektor aerodynamiczny i zapobiega sytuacji, w której włosy stają się źródłem elektryczności statycznej przy dużych prędkościach. Pozostała część deski rozdzielczej to cienki cyfrowy wyświetlacz, który pokazuje tylko potrzebne dane telemetryczne.
Problem z wagą, podwoziem i akumulatorem
Przy tworzeniu hipersamochodu liczy się każdy gram. Podwozie wykonane jest w całości z włókna węglowego, aby zmniejszyć wagę. To jednak wciąż samochód elektryczny. Oznacza to, że przenosi ciężki akumulator. Baterie są gęste. Są one umieszczone nisko w podwoziu, co pomaga poprawić środek ciężkości, ale także zwiększa masę, co może zmniejszyć zwrotność. Główną niewiadomą pozostaje sposób, w jaki inżynierowie BYD równoważą stosunek mocy do masy.
Specyfikacje są skąpe. Wiemy, że Fang Cheng Bao skupiał się wcześniej na elektrycznych SUV-ach klasy premium. Super 9, który będzie sprzedawany jako Bao 9, to zupełnie inna kategoria. Jest to samochód flagowy (samochód halo), zaprojektowany w celu demonstracji rozwiązań technologicznych i językowych. Oczekuje się, że pojawi się więcej modeli na tym poziomie wydajności, ponieważ BYD wykorzystuje swoją skalę produkcyjną do zakłócania rynku hipersamochodów.
Dlaczego ma to znaczenie dla entuzjastów pojazdów elektrycznych
Większość pojazdów elektrycznych koncentruje się na wydajności i zasięgu. W tym samochodzie emocje są na pierwszym miejscu. Usuwając dach i przednią szybę, BYD zwraca się ku najczystszej formie jazdy. To ryzykowne. W deszczu jest to niewygodne. Ale dla entuzjastów jest to spojrzenie na to, gdzie kiedyś żyła ekskluzywność samochodów z silnikiem spalinowym, teraz przełożona na napęd elektryczny.
Nie ma już pytania, czy BYD może zbudować samochód elektryczny. Sprzedają miliony takich maszyn. Pytanie, czy uda im się odtworzyć duszę Porsche 918 lub McLarena P1 przy użyciu krzemu i litu. Super 9 twierdzi, że próbują to zrobić. Rynek hipersamochodów jest niewielki, ale siła marki nie. Jeśli mimo to Bao 9 spełni oczekiwania dotyczące wydajności





















