Ford Ranchero z 1957 r. był czymś więcej niż tylko samochodem. Było to wypowiedzenie wojny status quo. Kiedy Ford wprowadził tę hybrydę sedan/pickup, wprawił cały przemysł samochodowy w panikę. Konkurenci próbowali skopiować zasadniczo dwudrzwiowy wagon ranczo z odciętym tylnym dachem i zamontowaną wykładziną skrzyni ładunkowej na podłodze skrzyni.
Ford twierdził, że inspiracja pochodzi z „Down Under”. Australijski Ford Utility, czyli „Ute”, istnieje na rynku od 1932 roku. To było proste: roadstera, w którym tył zastąpiono nadwoziem od strony floty (z płaskimi bokami). Ale wersja amerykańska z 1957 roku? To było coś innego. W 1958 roku dołączył do nas Ford Courier Sedan Delivery, oferując nową klasę pojazdów, która łączyła komfort codziennego życia z użytecznością w codziennych zadaniach.
Obydwa modele zostały wyprodukowane przez dział samochodów ciężarowych Forda ze skróconym rozstawem osi wynoszącym 116 cali. Oparli się na nowych, usprawnionych elementach stylistycznych z 1957 roku, które zdefiniowały tę epokę. Standardowe resory czteropiórowe zastąpiono półeliptycznymi resorami tylnymi z sześcioma piórami. Dało to podwoziu efekt zmiennej sztywności. Rezultatem jest sztywniejsze zawieszenie pod obciążeniem, bez pogorszenia jakości jazdy, gdy jest puste.
Pod maską wszystko pozostało stosunkowo konserwatywne. Model podstawowy był wyposażony w standardowy sześciocylindrowy rzędowy silnik o pojemności 223 cali sześciennych (cid). Chcesz więcej mocy? Można było zamówić 272-calowy V-8 dla podstawowego Ranchero lub 292-calowy V-8 dla Custom. Nie był to potwór według dzisiejszych standardów, ale w 1957 roku to wystarczyło, aby te samochody sprawiały radość.
Czas był bez zarzutu. Ford Ranchero z 1957 r. został zaprezentowany na New York Auto Show w grudniu, dwa miesiące po wprowadzeniu głównej linii samochodów osobowych z 1957 r. W kwietniu pojawił się już w filmach. Pat Boone zagrał w filmie „April Love”, który był pierwszym muzycznym debiutem samochodu.
General Motors i Chrysler zostały zaskoczone. Nie spodziewali się tego. Dodge zareagował szybko. Skrzyżował tył osobowego kombi z ramą pickupa. Rezultatem była „płetwa” Sweptside. Wyglądał brzydko. Chevrolet i GMC po prostu kontynuowały sprzedaż swoich istniejących modeli Cameo i Suburban. Nie były już w modzie. Chevrolet nie zareagował w znaczący sposób, aż do wypuszczenia na rynek El Camino w 1959 roku.
Tak więc w 1957 roku wspaniały Ford Ranchero został sam na sam z uwagą publiczności. Był to jedyny prawdziwy pick-up sedan w swoim rodzaju. Nowość znacznie pobudziła sprzedaż. Ford sprzedał w tym roku 21 705 egzemplarzy.
Potem przyszedł rok 1958. Zmiana stylizacji była błędem. Ford próbował skopiować konstrukcję osłony chłodnicy i zderzaka Thunderbirda. Dodali dziwnie wyglądające cztery reflektory. Dodali nawet ozdobną czerpak powietrza do maski. Wyglądało to niezręcznie. Zarówno Ranchero, jak i Courier zachowały duże, okrągłe tylne światła z poprzedniego roku, ale przód zabił cały urok. Sprzedaż spadła do 9950 sztuk.
Dlaczego jest to dziś ważne? Ponieważ model z 1957 r. jest nienagannym artefaktem w historii projektowania motoryzacyjnego. Wraz z płytami winylowymi 45 obr./min., różowymi i turkusowymi meblami oraz telewizorami Philco Predicta zalicza się do szczytowych osiągnięć kultury lat 50. Jednak w przeciwieństwie do innych pozycji, Ranchero wywarł trwały wpływ. Zapoczątkowało to trwający dwie dekady trend hybryd typu pick-up.
Kolekcjonerzy znają różnicę między dobrymi i złymi latami. Ranchero z 1957 r. cieszy się dużym zainteresowaniem. Wersja z 1958 r.? Nie tak bardzo. Części jego ciała są rzadkie. Korozja to stały wróg atakujący błotniki, progi i podłogi. Ale tym, którzy znajdą zachowany przykład, model z 1957 r. oferuje unikalne połączenie komfortu i pojemności ładunkowej.
Rzadkość Forda Ranchero z 1957 r. w porównaniu z modelami z 1958 r
Numery produkcji mówią całą historię. W 1957 roku z linii montażowej zjechało 21 705 egzemplarzy Ranchero. To dużo jak na produkt niszowy. Do 1958 roku liczba ta zmniejszyła się o połowę. Rynek odrzucił zmianę stylizacji. Ozdobny wlot powietrza nie pomógł. To samo dotyczy niewygodnych jednostek z czterema reflektorami.
Dzięki temu model z 1957 roku jest znacznie bardziej kolekcjonerski. Zachowuje czyste linie oryginalnego projektu.
Era muscle trucków
Wczesne próby Forda w zakresie wysokowydajnych pickupów były… cóż, były ciężkie. Pierwszą prawdziwą próbą była seria F z lat 1957–1960, napędzana silnikiem Thunderbird V8. Nie była szybka, ale za to głośna. Silnik o pojemności 312 cali sześciennych wytwarzał 230 koni mechanicznych. Jak na pracującą maszynę było przyzwoicie. Ale z kontrolą? Nie mogło być gorzej. Zawieszenie zostało dostrojone do ciężarówki. Samochód przechyla się jak statek.
Potem przyszedł rok 1966.
Ford zainstalował w F-100 mały silnik V8 o pojemności 289 cali sześciennych. To właśnie o tym wysokowydajnym Fordzie F-100 tak naprawdę mówią entuzjaści. Moc wzrosła do 271 koni mechanicznych. Moment obrotowy został oceniony na 312 funtów na stopę. Rama nadal miała solidną oś, ale stosunek mocy do masy w końcu miał sens. Można było zacząć nagle. Dym z tylnych opon był powszechny.
Chevy nie spał. Ich C-10 z 1967 r. z silnikiem V8 o pojemności 350 cali sześciennych oferował 300 koni mechanicznych. Było płynniej. Bardziej wypolerowany. Jednak w 1968 roku opcja Forda 302 V8 ponownie zmieniła sytuację. 230 koni mechanicznych nie było głównym atutem. Ważniejsze było uczucie. Lekkie sterowanie. Szybka reakcja na pedał gazu.
Dlaczego te stare ciężarówki są dziś ważne
Nie kupuje się pickupa z lat 60. ze względu na uciąg. Kupujesz to dla swojej duszy. Połączenie mechaniczne. Żadnych komputerów. Brak sterowanych elektronicznie przepustnic. Tylko gaźnik, wałek rozrządu i sztywna tylna oś.
Nowoczesne ciężarówki są szybsze. Silverado HD obecnej generacji przyspiesza do 60 mil na godzinę w mniej niż 6 sekund. Ale czy ma charakter? Czy trzęsie zębami, gdy nagle puścisz sprzęgło? Nie.
Atrakcyjność tych klasycznych wysokowydajnych samochodów ciężarowych leży w ich wadach. Są drżące. Prowadzi je przy prędkościach autostradowych. Hamulce są wystarczające, ale nie świetne. Ale kiedy wciśniesz pedał gazu do podłogi, silnik ryczy. Czujesz każdy wstrząs. Jest wilgotno. To sprawiedliwe.
I nadal są tanie. Cóż, niezupełnie. Ale w porównaniu do nowoczesnego sedana V8? Wciąż okazja. Za cenę używanego sedana można kupić przyzwoicie wyglądający F-100 z 1969 roku. Następnie wydaj kolejne 20 000 dolarów na jego renowację. Czy warto? Zapytaj kogokolwiek, kto na tym jeździł.
Nowoczesne odrodzenie
Ford nie zrezygnował z tego pomysłu. Po prostu przez długi czas ukrywałem go pod silnikami diesla. Potem przyszedł SVT Lightning w 1993 roku.
Doładowany 5,8-litrowy silnik V8 Triton. 380 koni mechanicznych. Moment obrotowy 400 Nm. Przyspieszenie 0-60 w 6,2 sekundy. Był brzydki. Gruby. Ale to zadziałało. Ludzie je kupili. Ciężko pracowali. Oni też się zepsuli. Łożysko koła pasowego sprężarki doładowującej uległo awarii. Skrzynia biegów nie była w stanie wytrzymać momentu obrotowego.
Potem Ford znów zapadł w sen. Przez całą dekadę.
Chevy próbował swoich sił w Silverado SS z 2006 roku. 6,0-litrowy silnik V8. 393 konie mechaniczne. Był szybki. Ale też drogie. A co ze sprzedażą? Słaby. Nikt nie chciał zapłacić 4 dolarów
























