Papież Franciszek i historia papamobile: od Garbusów po opancerzonego mercedesa

12

Ojciec Jorge. Taki był, zanim świat poznał go jako papieża Franciszka I. Na wiele lat przed tym, jak został głową Kościoła katolickiego, był mieszkańcem Buenos Aires, który wolał autobus od limuzyny. Koledzy znali go jako kardynała Jorge Mario Bergoglio. Miał uprawnienia do podróżowania z kierowcą. Nie użył ich. Podobał mu się autobus. Lubił komunikować się z ludźmi. To nie był tylko akt pokory; to był nawyk.

Potem przyszedł 13 marca 2013 r. Nagłe wybory. Już w pierwszych dniach urzędowania wykazywał się uporem. Przed pierwszym publicznym wystąpieniem porzucił papamobile. Zamiast tego pojechał autobusem ze swoimi kardynałami, którzy przybyli na konklawe tą samą drogą. To było oświadczenie. Następnego dnia wymienił autobus na coś nieco mniej agresywnego, ale wciąż dalekiego od zwykłego wyposażenia papieskiego: Volkswagena.

Czy rozczarowało to urzędników Watykanu? Nie bardzo. Rozbawiło ich to. Ale rzeczywistość służby jest cięższa niż romantyczna podróż autobusem. Papiestwo żąda surowszego bezpieczeństwa. To przynosi stres. Przynosi świat, który chce skrzywdzić jego najbardziej widoczną postać. W takich warunkach opancerzony mercedes nie jest luksusem. Jest to konieczność. Kościół zasugerował, że Franciszek może w końcu skorzystać z tego luksusu, gdy zda sobie sprawę, że Watykan ma ograniczone możliwości transportu publicznego.

Ale o to chodzi. Mercedes jest najnowszym ogniwem w długim łańcuchu bezpiecznych pojazdów. A warto pamiętać, że Franciszek nie jest pierwszym papieżem, który jeździ Volkswagenem.

Szklana bańka na podwoziu Mercedesa

Większość pojazdów opancerzonych stara się wtopić w otoczenie. Są szare. Są czarne. Łączą się z ruchem ulicznym. Papamobile robi odwrotnie. To zauważalne. Wygląda, jakby papież był wystawiony w szklanej bańce szklarniowej. Tak właśnie jest. Ale szkło jest kuloodporne. Panele nadwozia są kuloodporne. Dno jest chronione przed bombami.

Jeśli uważasz, że raperzy w opancerzonych G-Wagenach są fajni, sprawdź to. Obecna wersja jest zainstalowana w SUV-ie Mercedesa Klasy M. Posiada więcej szklanych paneli niż jego poprzednik. Nowością w modelu 2012 jest oświetlenie. Wbudowane w linię dachu światła kierują światło w dół, na Jego Świątobliwość. Wnętrze obite jest białą skórą. Wygląda niebiańsko. Na siedzeniu wyhaftowany jest herb papieski. Tron znajduje się na podnośniku hydraulicznym, co ułatwia wejście.

Napęd tej bestii stanowi silnik ML430 V-8. Wyciąganie szkła pancernego wymaga dużej siły. Kawalkada zwykle porusza się z prędkością paradną. Ale samochód może przyspieszyć do 100 mil na godzinę. To 160,9 km na godzinę.

Kto za to płaci? Katolicy nie. Mercedes przekazuje go Watykanowi. To długa tradycja. Koszt to około 500 000 dolarów. Plus dziewięć miesięcy na projekt i montaż. Nie można kupić takich reklam.

Kiedy Papież musi podróżować międzykontynentalnie, należy przewieźć oficjalny papamobile. Mercedes obniżył nieco podwozie, aby ułatwić pakowanie i wysyłkę.

Obecny papamobile powstał w 2012 roku. Poprzedni służył od 2002 roku. Mają wspólne cechy. Pokazują, czego oczekuje Watykan. Mercedes jest dostawcą od lat trzydziestych XX wieku. Tutaj mają przewagę. Mogą rezerwować samochody w fabryce. Niewielu producentów samochodów może odzyskać tę inwestycję, obsługując wyłącznie rynek świecki.

Wymogi bezpieczeństwa oznaczają odporność na napaść lub zasadzkę. To specjalność Mercedesa. To imponujące, biorąc pod uwagę całe to szkło. Papamobile można łatwo rozpoznać po charakterystycznej platformie z kuloodpornego szkła z tyłu. Ale to nie jest gwarancja. Były wyjątki. Tylko oficjalny papamobile otrzymuje papieską pieczęć na drzwiach.

Dekoracją jest zazwyczaj królewski czerwony dywan. Wnętrze obite jest białą skórą. Mercedes ma nawet ekskluzywny kolor lakieru: Watykan Mystic White. Nie ma oficjalnych specyfikacji dotyczących rozmiaru dysku. Brak elektroniki na desce rozdzielczej. Ale styl zdecydowanie ewoluował.

Dossier świętych kierowców

Historia transportu papieskiego to nie tylko najnowsze zbroje. Chodzi o linię pojazdów wybranych do ochrony i obecności. Chociaż Francis przyciągnął uwagę prasy swoim VW, przez dziesięciolecia dominował trend w kierunku ciężkiej, niemieckiej inżynierii robionej na zamówienie.

Mercedes-Benz wywiązuje się z kontraktu tak długo, że możliwości rezerwacji fabrycznych są dostosowane specjalnie dla wysokich rangą przywódców religijnych. To nie jest konwersja. Jest to rozwiązanie wbudowane. Rozróżnienie ma znaczenie. Kiedy będziesz sprawdzał, który tatamobile jest który, poszukaj pieczęci. Poszukaj szkła. Poszukaj windy.

Przejście od prostych sedanów do platform opartych na SUV-ach odzwierciedla zmieniające się zagrożenia ery nowożytnej. Silnik ML430 nie tylko porusza Papieża; jeśli to konieczne, porusza się nim szybko. 100 mil na godzinę nie jest sugestią; to szansa ukryta pod uroczystym zwolnionym tempem.

A jednak wizerunek Franciszka w autobusie w Buenos Aires pozostaje silny. Stanowi wyraźny kontrast w stosunku do szklanego pudełka wartego 500 000 dolarów. Jeden dotyczy połączenia. Drugi dotyczy przetrwania. Kościół zdecydował, że teraz najważniejsze jest przetrwanie. Autobus był luksusem, z którego mógł sobie pozwolić. Zbroi nie można odmówić.

Czas pokaże, czy Franciszek będzie nadal stawiał opór papamobile. Mógłby się poddać. Może znaleźć inny sposób na bycie zauważonym. Mercedes tam będzie. Czekać. Silnik pracuje. Światło jest włączone.

Problem nie dotyczy tylko samochodu. Chodzi o osobę, która jest w niej. Czy uda mu się utrzymać ducha autobusu w jego pancernej bańce? Watykan twierdzi, że wymogi bezpieczeństwa nie pozostawiają miejsca na sentymenty. Ale historia sugeruje, że czasami najpotężniejszym stwierdzeniem nie jest zbroja. To odmowa noszenia tego.

Większość ludzi wyobraża sobie Papamobile jako biały opancerzony sedan. To współczesne złudzenie. Do 1981 roku nie było jednego standardu. Watykan nie miał rygorystycznych wymagań, dopóki papież Jan Paweł II nie został zastrzelony na Placu Świętego Piotra. Nagle bezpieczeństwo nie było już rekomendacją. Stało się to obowiązkowe. Przed tym? Władze lokalne po prostu montowały pojazd na wizytę papieża. Jeśli miał siedzenia i dach, Kościół przyjmował to z wdzięcznością. Zamach na własnym terenie szybko zmienia perspektywę.

Historia wczesnych rezerwacji

Flota pojazdów Watykanu nie zaczynała od pojazdów opancerzonych. Pierwszym oficjalnym samochodem papieskim Mercedes-Benz był Nürburg 460, podarowany Piusowi XI w 1930 r. Trzydzieści lat później Pius XII otrzymał Landaulet 300D. Lata 60. przyniosły różnorodność. Podczas wizyt w USA korzystano z Lincolna Continentala z 1964 r. Mercedes 600 Pullman 1965. 1966 Mercedes 300 SEL Landaulet. I Mercedesa 300 SEL z 1967 r.

W latach 70. projekt uległ zmianie. Kardynał Karol Wojtyła (Jan Paweł II) nalegał na stworzenie „pływającego tronu” opartego na FCS Star. Była to polska ciężarówka, zwykle używana do gaszenia pożarów. Wyglądał jak transporter żołnierzy. Projekt obejmował podwyższoną platformę i szerokie białe panele. Było to odejście od sedana. Zmodyfikowany Ford Transit kontynuował ten wątek.

Początek ery ochrony pancernej

Mercedes dołączył do trendu samochodów ciężarowych w 1980 roku wraz z modelem G230. Miał tylną platformę całkowicie otoczoną szkłem. Peugeot poszedł w jego ślady w 1981 roku. Rok 1982 był rokiem pracowitym. Siedzisko ciężarówki. Range Rovera. Ten Range Rover był niezwykły. Był to pierwszy samochód taty z ochroną pancerną. Po Wielkiej Brytanii podróżowano ciężką ciężarówką firmy Leyland. Dekada zakończyła się pojawieniem się GMC Sierra i pierwszej w pełni opancerzonej limuzyny Mercedesa.

Lata 90. zwolniły. Kolejna limuzyna Mercedesa. Kabriolet. I autobus do Meksyku. Następnie w 2002 roku Watykan otrzymał Mercedesa ML 430. W pełni opancerzony. Platforma standardowa ze szkłem. Fiat Campagnola przyjechał w 2004 roku. Ale nie miał płotu. Pozostał w Watykanie.

Opcje elektryczne i miejskie legendy

W 2007 roku żądanie uległo zmianie. Watykan chciał kabrioletu papieża. SUV Mercedes G500 został zmodyfikowany. Składana szyba. Poręcze. Tata czuł wiatr.

Papież Benedykt XVI dbał o środowisko. W 2012 roku jeździł elektrycznym vanem Renault Kangoo Van ZE. Szklana komora nie była opancerzona. Używał go w Castel Gandolfo. To nadmorskie miasteczko położone 24,1 km od Rzymu. Protokoły bezpieczeństwa były tam mniej rygorystyczne. Do końca 2012 roku Mercedes dostarczył najnowszy pojazd opancerzony.

Wokół tych pojazdów panuje zamieszanie. Legendy często wypełniają luki. Weźmy historię Volkswagena Golfa papieża Benedykta. W 1999 r. kupił nowego Golfa czwartej generacji. Sprzedał go po wyborze na papieża w 2005 r. Nigdy nie był to oficjalny papamobile. Należała do kardynała, a nie do Watykanu. Nie spełniał listy wymogów bezpieczeństwa. Kasyno online kupiło go w celach reklamowych. Wystawiono go na sprzedaż w lutym 2013 roku. Cena wyniosła 127 000 funtów.

Czy były papież sprowadzi go z powrotem? Mało prawdopodobny. Ma 85 lat. Od prawie dziesięciu lat nie prowadził samodzielnie samochodu. W Watykanie jest wiele limuzyn Mercedes z kierowcami. Golf to tylko samochód.