Dlaczego Nevada zalegalizowała samochody autonomiczne i co to oznacza dla odpowiedzialności

8

95% wypadków samochodowych jest spowodowanych błędem człowieka. To zdumiewająca statystyka, która skłoniła Google do znacznych inwestycji w rozwiązanie przypominające science fiction: samochód autonomiczny.

Koncepcja opiera się na oprogramowaniu sztucznej inteligencji współpracującym z najnowocześniejszymi czujnikami i kamerami. Rezultatem jest pojazd, który nie wymaga żadnej interwencji z Twojej strony. Ale Google nie jest sam w tym wyścigu. Producenci samochodów, tacy jak General Motors, od lat przyglądają się sektorowi pojazdów autonomicznych. Mimo całego szumu dzieli nas jeszcze około dziesięciu lat od pojawienia się takich samochodów na wystawach samochodowych. Główne przeszkody nie mają charakteru technicznego, ale prawnego. Prawdziwymi wąskimi gardłami są regulacje rządowe, przepisy dotyczące odpowiedzialności i kwestie prywatności.

Prawne przeszkody biurokratyczne

Przez długi czas prowadzenie pojazdów eksperymentalnych było nielegalne we wszystkich 50 stanach. Zmieniło się to w czerwcu, kiedy Nevada przyjęła przepisy upoważniające Departament Transportu do opracowania przepisów dotyczących samochodów autonomicznych. To posunięcie toruje drogę technologii do ostatecznego wejścia do głównego nurtu.

Jednak tworzenie zasad dla niezbadanego terytorium jest trudne. Jeśli autonomiczny samochód ulegnie wypadkowi, kto będzie winny? Oprogramowanie? “Kierowca”? Wciąż próbujemy to rozgryźć.

„Technologia w wielu obszarach wyprzedza prawo” – powiedział dziennikowi New York Times Bernard Lu, starszy doradca kalifornijskiego Departamentu Pojazdów Silnikowych. Zauważył, że dziesiątki istniejących przepisów ruchu drogowego nakładają na osobę obowiązek prowadzenia pojazdu.

Technologia za kierownicą

Jeśli usunięte zostaną bariery biurokratyczne, samochody autonomiczne staną się bezpieczniejszą i wydajniejszą formą transportu. Podczas marcowego wykładu TED Sebastian Thrun, profesor Stanforda, który pomógł Google stworzyć autonomiczny samochód, namalował obraz zakorkowanych dróg. Przepustowość autostrady może się podwoić lub potroić. Zniknęłyby korki. Wypadki samochodowe, główna przyczyna śmierci młodych ludzi, staną się przeszłością.

Jak to działa? Roboty reagują szybciej niż ludzie. Widzą 360 stopni. Nie zasypiają, nie upijają się ani nie rozpraszają ich SMS-ami. Inżynierowie Google twierdzą, że samochody korzystają z różnych czujników, aby wykrywać pobliskie obiekty, określać ich ruch i obliczać prędkość. Następnie samochód odpowiednio dostosowuje swoje działanie.

Jeśli samochód A (samobieżny) porusza się po autostradzie z prędkością 60 mil na godzinę i pozostaje w tyle za samochodem B jadącym z prędkością 55 mil na godzinę, adaptacyjny tempomat automatycznie zmniejsza prędkość samochodu A, aby zachować bezpieczną odległość.

Czasami wypadki są nieuniknione. Układy wstępnego bezpieczeństwa, obecnie powszechne w samochodach luksusowych, przewidują kolizję, przygotowując hamulce i redukując moc silnika. Jeśli wypadek wydaje się nieuchronny, system przygotowuje wyzwolenie poduszek powietrznych i napina pasy bezpieczeństwa. Wszystko to dzieje się w czasie krótszym niż potrzeba naciśnięcia hamulca.

Co ciekawe, w sierpniu autonomiczny samochód Google’a miał swój pierwszy wypadek w Mountain View. W tym momencie sterowała nim osoba w trybie ręcznym.

Bardziej wydajna jazda

Te inteligentne samochody mogą pozostać bliżej innych samochodów, zachowując jednocześnie większe bezpieczeństwo. Odciąża to drogi i skraca czas podróży. Tharun zauważył w swoim przemówieniu, że przeciętny człowiek spędza dziennie 52 minuty w korku. Ten czas jest zmarnowany. W samych Stanach Zjednoczonych oznacza to utratę 4 miliardów godzin rocznie i 2,4 miliarda galonów benzyny.

Nie wszystkie drogi są takie same. Autonomiczny samochód Google przejechał już 240 000 mil ulicami miast, autostradami i górskimi drogami na całym świecie. Radzi sobie z warunkami dziennymi i nocnymi, sygnalizacją świetlną, znakami stopu i punktami poboru opłat. Dokładność jest tak wysoka, że ​​parkowanie staje się bezproblemowe, niezależnie od tego, jak ciasna jest przestrzeń.

„Myślę, że jest tu wizja, nowa technologia” – powiedział Thrun. Nie może się doczekać czasów, kiedy przyszłe pokolenia będą z zachwytem patrzeć wstecz na to, jak ludzie prowadzili samochody.

Być może nie będą musieli długo czekać.